Wojna LGBT z LGBT. Społeczność podzielona?

Opublikowane przez LGBT Polska.com w dniu

WOJNA LGBT Z LGBT. SPOŁECZNOŚĆ PODZIELONA?

„Mam już dosyć życia, strachu i obaw, że złamię serca moim rodzicom, gdy powiem im, że jestem homoseksualny. Czasami biorę do ręki cyrkiel i myślę o tym, żeby się zabić, żeby wbić go sobie w szyję. Pomyślałem, że do Pana najpierw napiszę. Ja nie wiem, czy Pan za takie wsparcie bierze pieniądze, ale ja naprawdę nie mam Panu z czego zapłacić.”

Napisał jakiś czas temu 15 latek.

TRWA WOJNA

Wojna generuje ofiary. W wojnie Kościoła i władzy z LGBT, ale przede wszystkim wojnie ekstremistów LGBT z nie ekstremistami LGBT, ofiar jest sporo. Są nimi dojrzewający nastolatkowie. 

Wcale nie są nimi dorośli geje i lesbijki, którzy w poczuciu coraz większej beznadziei zastanawiają się nad emigracją. Dorosły sobie poradzi. Dzieciak nie może wyemigrować. 

13,14,15-latek, który właśnie uzmysławia sobie, że jest homoseksualny, biseksualny albo transpłciowy, zostaje absolutnie sam ze swoimi samobójczymi myślami. Zostaje ze strachem i pytaniami, co się stanie jeżeli poinformuje bliskich o swojej tożsamości?

Dlatego to na dorosłych gejach i lesbijkach spoczywa odpowiedzialność za te przestraszone dzisiaj dzieci, które nie są w stanie wytłumaczyć swoim konserwatywnym rodzicom, zaprogramowanym przez prawicowe media i Kościół, że one nie są takie, jak przebrane panie, które szły w Marszu Równości z waginą, parodiując procesję katolicką. 

Że nie są takie jak Mariusz Drozdowski vel „Jej Perfekcyjność”, który zamieszcza na swojej stronie tego typu zdjęcia:

Wrzucane każdego ranka (a prawie każdego jest to nowy chłopiec) mogą wzbudzić pewne podejrzenia i oskarżenia prawej strony. Nikt nie będzie się zastanawiał, czy chłopcy ze zdjęć mają lat 14 czy jednak 17, tylko młodo wyglądają; czy J.P. utrzymuje z nimi kontakty seksualne, czy tylko skopiował(a) zdjęcia z internetu. Przekaz może być jasny: brylująca na paradach JP demoralizuje dzieci.

Warto być poza podejrzeniami.

Jak mi powiedziała jedna z pracownic pewnej znanej organizacji na rzecz osób LGBT+ „No wiemy, wiemy o tym od dawna, ale nie będziemy przecież uderzali w swojego”. No cóż. Skądś znam tę retorykę. A tak! Z Kościoła.

Wreszcie, te przestraszone dzieci nie zdołają wytłumaczyć swoim konserwatywnym rodzicom, że one nie są jak pomalowani panowie z biustonoszami na głowach, którzy założyli zakon „Sióstr nieustającej przyjemności”.

I nie są jak cała rzesza aktywistów, których sposobem na życie są prowokacje i niekończąca się impreza. Aktywistów, których nadrzędnym celem jest niepohamowana chęć zaistnienia. Bo wielu z nich o to w tej „walce o równe prawa” chodzi. O fotoreporterów i kamery telewizyjne. O potrzebę bycia zauważonym. O zdjęcie, krótki film, kanał YouTube, instarelację.

Ale tę potrzebę i jej przyczynę rozwiązuje się na terapiach, nie na marszach, nie w telewizji i internecie. 

NIE BĘDZIE W POLSCE ŻADNYCH PRAW

Wielu współczesnych liderów (nie wszyscy) od kilku lat zamienia życie osób LGBT+ mieszkających w Polsce w coraz większy koszmar. Rujnują życiorysy nastolatkom. Robią to, bo o nich nie myślą. Mam wrażenie, że robią to, bo nie myślą w ogóle. To oczywiście często wspaniali, bardzo mili prywatnie ludzie, ale pozbawieni wyobraźni.

Walka o prawa to przede wszystkim strategie. Dyplomacja, umiejętność słuchania, dyskusja i spryt. Z tego rodzi się siła, która pociąga ludzi za sobą. To przynosi efekty. 

Konstruktywna walka to często okrągłe stoły i porozumienia. 

Skrajności w polityce, te w życiu publicznym i od lat w społeczności LGBT+, opłacają się tylko tym, którzy są ich autorami. Im chodzi o sławę, władzę i pieniądze. 

AGRESJA, ZACIETRZEWIENIE I BRAK EMPATII TRAWIĄ SPOŁECZNOŚĆ LGBT+ W POLSCE

Betonują 1,9 miliona homoseksualnych osób w ich domach. Oni nie chcą wychodzić ze swoich bezpiecznych czterech ścian, wystawiać się i protestować. Mogliby, ale z jakiegoś powodu nie wychodzą. Może czas ich wysłuchać i zapytać – dlaczego?

Media ogólnopolskie nie pokazują maszerujących pokojowo ludzi. Gejów, lesbijek i ich sojuszników chcących żyć w normalny sposób, w zdrowym kraju. Pokazują skrajności. I nie ma się co mediom dziwić. Szukają sensacji, a skoro ta sensacja serwowana jest im pod samo oko obiektywu, dlaczego mają z niej rezygnować?

Kto więc ponosi odpowiedzialność za skrajności na marszach? Kamery? Dziennikarze? One ciągną wszystkich na dno Rowu Mariańskiego? 

Gdy padają pytania kierowane do ekstremistów, „O co walczycie”? Odpowiadają jednogłośnie, że „O równe prawa”, ale zapytani: „Dlaczego w Polsce jest coraz gorzej? Niebezpieczniej? Dlaczego ta wasza walka i ten rodzaj retoryki nie działają? Dlaczego nie przekonują ludzi, nie dają pola do konstruktywnej dyskusji?

Opowiadają i winnych dostrzegają wszędzie, tylko nie w swoich zachowaniach, błędnych decyzjach i nieprzemyślanej strategii działania. 

Krytykowani przez gejów i lesbijki na forach, na portalach społecznościowych, proszeni o to, aby nie prowokowali, aby nie dolewali oliwy do ognia, nie teraz. Aby nie dawali paliwa obecnej władzy – atakują. 

Rzucają się do gardeł innym gejom i lesbijkom. Zamiast merytorycznej dyskusji dostaje się bana i wylatuje z grup LGBT na Facebooku. Na pożegnanie otrzymuje się wiązankę słowną: „katotalib”, „ch*j”, „prawicowy zj*b”. „Odpie**ol się od naszych macic” i oczywiście – „wypie**alaj”. 

MIŁOŚĆ, WOLNOŚĆ, RÓWNOŚĆ, TOLERANCJA

Prawo do świętowania powinniśmy mieć wszyscy.

Niestety polska społeczność LGBT+ znajduje się nad przepaścią. Grożą ustawy zakazujące „promocji LGBT”. Grozi jeszcze większa nienawiść ze strony nieprzekonanych. Kolejne miasta i ich samorządy przyjmują uchwały „przeciwko LGBT”. Jest już kilkadziesiąt polskich miast na razie „symbolicznie” wolnych od LGBT.  Co więc świętować? Ostatnie dni wolności? 

BRAKUJE ŚRODKA, SPOKOJU, ROZWAGI. PO OBYDWU STRONACH BARYKADY

Próbuję sobie wyobrazić czarnoskórego w czasach Apartheidu, który walczy o niepodlegające dyskusji prawa do godnego traktowania i ten czarnoskóry w ramach swojego protestu, w ramach zwrócenia uwagi na problemy wszystkich czarnoskórych, bierze na przykład białą, utuczoną świnię, siodła ją i ujeżdżając uderza od czasu do czasu świnię pejczem. Głośno przy tym krzycząc: „Równość, wolność, tolerancja”. 

Tak jawi się polskim obywatelom dzisiejsza walka wielu osób LGBT+ o prawa do zawierania związków partnerskich i prawo do godnego traktowania. Świnia z siodłem i pejczem. 

Nie można przeskoczyć do posmodernizmu, nie przechodząc modernizmu. W katolickiej Polsce trzeba ewolucji, a nie rewolucji. Rewolucja nie działa. Obecna sytuacja jest tego dowodem.

Zrozumiała jest frustracja społeczności. Nerwowe reakcje po wielu latach poniżania, ale czy na pewno odbijaniem piłeczki „Oni nam jeden cios, to my im dwa” da się wygrać z silniejszym i liczniejszym przeciwnikiem, który posługuje się głównie siłą? Moim zdaniem nie w Polsce. To nie Berlin.

Człowiek nagi, to człowiek piękny i wolny. Ktoś jednak kiedyś ustalił, że w świecie zachodu po ulicach nago się nie chodzi. Nago można w domu, na plażach naturystów, w saunie. 

Ludzie się dogadali i przyjęli, że do opery nie idzie się w krótkich spodenkach. Na wesele nie zakłada się gumiaków i wszędzie, nawet w burdelu obowiązują jakieś normy społeczne. Jakiś dress code. 

Dlaczego więc przestrzeganie tych norm dla jednych jest oczywiste, dla innych niekoniecznie i Ci ostatni traktują je wybiórczo? 

Nie widziałem na żadnym ślubie pana młodego w dresie, natomiast kilka razy zobaczyłem na ulicy, w ciągu dnia, w środku miasta, spacerujących dorosłych mężczyzn ubranych tylko w lateksowe majtki i psie smycze przywiązane do szyi. Spotkałem ich na warszawskich paradach. Spotkały też kamery telewizyjne i spotkali fotoreporterzy. I nie byłoby w tym nic bulwersującego. Nagość jest piękna. No, ale jednak katolicki kraj, ulica, nie dark room, nie sypialnia.

Ma się wrażenie, że tutaj nie obowiązują żadne zasady, żaden savoir vivre. A gdy ktoś postuluje, żeby obowiązywały, dostaje w gębę bluzgiem, a na czole tatuuje się mu napis „homofob”. 

BEZ NATYCHMIASTOWYCH ZMIAN WSZYSCY PRZEGRAJĄ

Na Marszach Równości i warszawskiej paradzie musi nastąpić organizacyjne przewartościowanie. 

Bez setek wolontariuszy tworzących szpaler z obydwu stron marszu i bez konkretnych wytycznych organizatorów, marsze zawsze będą skazane na klęskę. Nie organizacyjną, a merytoryczną. 

Zamiast przekonywać nieprzekonanych, będą budziły coraz większą niechęć i jak widać budzą. Dziś do marszu może dołączyć każdy, także agresywne feministki z „cipkomaryjką” na patyku. Może dołączyć także prowokator opłacony przez władzę.

BRAK STRATEGII

Społeczność LGBT nie ma żadnej strategii walki o swoje prawa, ani opracowanych metod przekonywania tradycyjnego i katolickiego społeczeństwa do siebie. A nawet jeśli jakieś ma, ekstremiści niszczą jej działania.

Władza i Kościół wyczuły, że to idealny temat, w który można walić z kałacha, odwracając jednocześnie uwagę od pedofilii wśród księży. Wyciskają społeczność jak cytrynę. Organizatorzy marszów zamiast się do nich dobrze, inaczej niż zwykle przygotować. Zamiast zminimalizować ryzyko pojawienia się jakichkolwiek prowokacji. Zamiast zaproponować chociaż raz marsz milczenia, na przykład ze świecami w ręku, po to, żeby zwrócić uwagę całego świata i nie dawać paliwa PiS, ciągle idą tym samym, niesprawdzającym się w Polsce utartym szlakiem tęczowego, wiecznego party. Na nim kilkanaście, kilkadziesiąt tysięcy pięknych, młodych ludzi z chorągiewkami w dłoniach. Śpiew, taniec, muzyka. Wspaniały widok.

Gdzieniegdzie tylko przechadza się jakaś „osiodłana świnia i pejcz”, a za nią operatorzy kamer i całą ideę diabli wzięli.

I wtedy w domach cyrkle w dłoniach trzymają 15 latkowie, bo jeżeli takie mają mieć wsparcie ze strony społeczności, to wolą myśleć o śmierci. 

Z RELIGIĄ NIE MOŻNA WYGRAĆ WOJNĄ. WSZYSTKIE WOJNY RELIGIJNE BYŁY KRWAWE

Ludzi trzeba uczyć, trzeba im pokazać. Tylko spokój ludzi może uratować. Społeczność LGBT+ nie ma narzędzi do prowadzenia wojny.

Wiele homoseksualnych par prowadzi udane życie w małych wioskach w Polsce i te lokalne społeczności wiedzą, że Pan X z Panem Y, są ze sobą w związku od 20 lat. I nikomu ten ich związek nie przeszkadza. Nie przeszkadza, bo ludzie ich znają. Bo panowie są dla tej społeczności mili i gdy mijają przydrożną kapliczkę z Maryjką, nie rysują na niej penisa, ani cipki. 

JESTEŚMY PRUDERYJNYM NARODEM

Każdy weekend w Polsce pokazuje, że toniemy w hipokryzji. W nocy z soboty na niedzielę kolejki do monopolowych nie mają końca. Z półek znika cały zapas alkoholu. Na chodnikach „kur•a, zaraz Ci przypie••olę”, pojawia się równie często, jak klaksony samochodów, które próbują przegonić pijanych macho z ulicy. Obok w krzakach jeden z drugim drechem obracają na wszystkie strony dopiero co poznane panny.  Oczywiście obracają je bez prezerwatyw. Im jak wiadomo grozi tylko ciąża, nie HIV. HIV to według nich choroba, która nie dotyka heteroseksualistów. Warszawa pod tym względem w każdy weekend to jeden wielki heteroseksualny burdel. 

Niestety obowiązuje pewnego rodzaju prawda czasu. Dziś to oni mają głos, ich jest więcej i można z nimi albo iść na czołowe zderzenie, albo próbować ich jakoś do siebie przekonać.Wybór jest prosty: albo – albo.

Gdy Harvey Milk, amerykański działacz i polityk w latach 70tych XXw. przecierał najważniejsze szlaki w Ameryce i wywalczył prawa dla osób LGBT+, na Marszu Równości pojawił się w długich spodniach i t shircie. Nie w majtkach. Walczył w sposób stanowczy, ale elegancki. 

Tego zdecydowanie brakuje we współczesnej walce. Elegancji.

PORA NA ZMIANY

Może warto pisać do organizacji i stowarzyszeń LGBT+ i pytać co dalej z tymi, którzy szkodzą 2 milionom Polaków? Oficjalnie 2 milionom, bo nieoficjalnie osób homoseksualnych i biseksualnych, które do swoich orientacji w statystykach się nie przyznają, jest co najmniej drugie tyle. 

Może warto pytać jak będą wyglądały kolejne marsze? Może warto reagować na marszach i zacząć wypraszać z nich tych, którzy demolują tytaniczną pracę jaką wykonano w Polsce przez ostatnich 30 lat?

Krzywda jakiej doświadczają osoby LGBT+ od niepamiętnych czasów, nie podlega żadnej dyskusji. Wielu gejów, wiele lesbijek i wiele osób transpłciowych straciło życie przez uprzedzenia, nienawiść i dyskryminację, ale jeżeli coś nie działa, jeżeli ludzie wciąż cierpią, należy zmienić taktykę. Jeżeli nie ma się pomysłu na nowe strategie, nową walkę o równość, korzystajmy z dobrych doświadczeń historii. Dobrym doświadczeniem historii jest Harvey Milk. Dobrym doświadczeniem jest świadectwo matki Bobby’ego Griffitha – Marry Griffith. Obydwie historie zostały zekranizowane w filmach „Obywatel Milk” i „Modlitwy za Bobby’ego”. To dzięki między innymi tym osobom społeczność LGBT+ w Ameryce jest dzisiaj wolna. 

Czy naprawdę nikogo ze społeczności LGBT+ nie rażą zdjęcia tych chłopców, które publikuje na swojej stronie Jej Perfekcyjność? Jeżeli nie rażą, wyobraźmy sobie, że identyczne zdjęcia opublikował albo posiadał w komputerze jakiś ksiądz lub polityk PiS i co wtedy z takim księdzem w mediach zrobiłaby społeczność LGBT+? Co zrobiliby dziennikarze lewej strony?

Oczekujemy sprawiedliwego traktowania, bądźmy uczciwi i sprawiedliwi.

A 15 latek… Po kilku dniach rozmowy przestał odpisywać na wiadomości. Konto na Facebooku, z którego napisał było prawdopodobnie założone tylko do celów wysłania tej trudnej dla niego wiadomości. Mam nadzieję, że nic się nie stało sobie poradzi.

Jeżeli artykuł Ci się podoba, UDOSTĘPNIJ go. Zachęcamy także do polubienia naszej strony na Facebooku. Masz pytania? Chcesz podzielić się z nami ciekawą historią? Napisz: kontakt@lgbtpolska.com
Strona będzie się rozwijała dzięki Waszej pomocy.


17 Komentarzy

Z · 8 września 2019 o 15:29

Zgadzam się w 100%. Nie chodzę na marsze mimo swojej orientacji bo uważam że wywołują swoją nachalnością zupełnie odwrotny skutek. Mam znajomych mocno prawicowych, sama z resztą jestem osobą prawicowa i wierząca. Zapytałam ich dlaczego nie przeszkadza im moja orientacja, skoro są raczej wrogo nastawieni do LGBT. Powiedzieli, że dlatego, że powiedziałam o tym i ok,nie manifestuje tego, nie chodzę obwiązana tęcza, nie gadam cały czas o tym jakby to było najważniejsze w moim życiu i jakby to była jakaś moja zasługa. Mimo że nie ukrywam mojej orientacji nie miałam nigdy żadnej sytuacji gdzie ktoś by mnie z tego powodu potraktował zle. Dlaczego? Bo nie mam orientacji wypisanej na czole i każda częścią ciała nie wykrzykuje czy wolę facetów czy dziewczyny. Więc ludzie mają to gdzieś. Nawet jak idę z dziewczyną za rękę czy dam jej buziaka na ulicy. Po prostu daje się najpierw polubić za to jaka jestem osobą a dopiero potem, gdy ktoś pyta lub gdy wychodzi temat związków mówię że mam dziewczynę lub faceta. A parady i nachalność wielu ludzi z środowiska LGBT są drażniące nawet dla samych ludzi z branży. Dla mnie też to nie jest estetyczne. I sama gdybym miała dzieci nie chciałabym idąc z nimi na spacer trafic na paradę gdzie panowie noszą skórzane gacie z dziura na odbyt a kobiety wyglądają równie wyzywająco. To pokazuje inność a nie równość. I to kiepsko inność. Bo sorry ale nie widziałam nigdy hetero noszących się w ten sposób po ulicy.
Nie mówiąc o tym jak wyglądają próby dyskusji na forach czy grupach LGBT. Spróbuj mieć inne zdanie. Spróbuj powiedzieć że Twoim zdaniem nie jest to odpowiednia forma dialogu. Że wyzywanie KK i osób wierzacych, albo ludzi którzy są przeciwni LGBT przynosi dokładnie odwrotny skórek niż zamierzony. Możesz być pewien że zostaniesz zlinczowany, twoje komentarze w najlepszym wypadku zostaną usunięte, a w najgorszym zostaniesz wyzwany równie ostro jak homofoby. Normalne osoby homoz takie które mają rodziny, pracę, domy, znajomych przez takich ludzi muszą siedzieć cicho, bo niestety ten krzyczący i agresywny obóz jest bardziej widocznych, glosniejszy, barwniejszy. A tacy ludzie nie chcą być z tym utorzsamani. Ja też nie chce. Nie chcę żeby ludzie brali mnie za owiniętego tęczowa flaga, zacietrzewionego hejtera, który wiecznie krzyczy, walczy i rzuca we wszystko co ma inny punkt widzenia. Tolerancja idzie w dwie strony. Nie możemy oczekiwać tolerancji sami jej nie okazując.

    Artur · 9 września 2019 o 06:54

    tak jak sama piszesz nie przeszkadza im bo udajesz hetero. Nie pozwolą ci iść ze swoją dziewczyną /chłopakiem za rękę. Taką chcą Cie widzieć zamkniętą na 4vspusty w domu. Zastanawiałoby mnie czy to w ogóle są przyjaciele. A spytaj ich czy oni zamkną swój heteroseksualizm w domu? powiedzą że nie bo mają do tego prawo. Na szczęście jest wiele odważnych młodych ludzi co nie daje się zastraszyć.

      Michnik · 16 września 2019 o 19:07

      „Udajesz hetero”??? A jak wygląda takie udawanie? Ktoś kto nie macha dildosem na paradzie udaje hetero? Taki stereotyp jest obraźliwy i świadczy o dużych uprzedzeniach. Przez tak stereotypowe i prymitywne poglądy, normalne osoby LGBT kojarzone są z bandą atencyjnych krzykaczy.
      Jeżeli epatowanie własną seksualnością i przynależność do mniejszości ma być wg Ciebie jedynym punktem odniesienia w życiu człowieka, to jest to ubogi, płytki człowiek bez osiągnięć czy aspiracji. Oczywiście poza aspiracjami do kultywowania bycia ofiarą.

    Faza · 11 września 2019 o 09:04

    To jest parada, dlatego ludzie sie przebieraja w stroje, w ktorych po ulicy na co dzien nie chodza. Co niektorzy naswietlaja to, co i tak istnieje w spoleczenstwie, a pruderyjnie wypierane. Przede wszystkim BDSM-owcy, ktorzy budza takie kontrowersje, to czesto osoby hetero.

    Ewa · 13 września 2019 o 22:57

    Nie wiem kim jesteś ale wielkiego pojęcia o marszach równości to Ty nie masz… Chyba chciałaś po prostu zabłysnąć więc napisałaś bzdury, które nie mają odzwierciedlenia w realu… Na drugi raz przygotuj się trochę lepiej….sprawdź jak wyglądają marsze równości w Polsce i nigdy więcej nie łącz ich z love parade bo to zupełnie róźne parady… Jestem osobą heteroseksualną ale wspieram osoby LGBT i tak się składa, że bywam na marszach równości… Bywam tam naprawdę… Nie siedzę schowana w domu, żeby czasem mnie ktoś z sąsiadów nie zobaczył tak jak Ty i wiem co tam widzę… Nigdy nie widziałam tam nikogo w skórzanych spodenkach z pejczem czy jakąś obrożą ani żadnych podobnych zjawisk może dlatego, że to nie te marsze i nie ten kraj? Wysiliłaś się na ten chory komentarz ale chyba niepotrzebnie… Powodzenia w świecie fikcji i mitomanii…

Pepe, homoseksualny żabeł · 9 września 2019 o 17:16

Wow, bardzo mądry i pełen rozsądku tekst! Bardzo się zgadza z moimi osobistymi obserwacjami. Jak to jest że ani ja – gej, ani moi znajomi – geje nigdy nie spotykamy się z tą straszną homofobią? Że nie tylko tolerują, ale co ważne akceptują nas osoby konserwatywne, w tym „pisiory”? Może to że mamy jakieś podstawowe zasady dobrego wychowania? Że nie jesteśmy zniewieściałymi chorobliwymi atencjuszami? Że można z nami pogadać o wielu rzeczach, bo nasze zainteresowania nie ograniczają się do parad, samojebek w peruce, łapania pokemonów na grindr, i nowego sezonu RuPaula? Może to że nie jesteśmy OBLEŚNI, i choć wszyscy w pracy o nas wiedzą, to nie budzimy dyskomfortu jak wchodzimy do socjalnego? Czemu ja, gej, mam nadstawiać wizerunkowego karku dla indywiduum pokroju Perfekcyjności, Ygi K. czy im podobnych? NIC mnie z nimi nie łączy. Sama zbitka „LGBT” jest sztuczna i zbija grupy o kompletnie różnym profilu i celach. To trochę jakby zbić Żydów, Palestyńczyków i Egipcjan w sztuczną grupę „bliski wschód” i kazać im razem walczyć o interesy. PS. i jeszcze jedno – i tak, będę złośliwy: i ja, i wszyscy moi znajomi którzy krytycznym okiem patrzymy na aktywistów LGBT i ich narcystyczne wybryki, coś w życiu osiągnęliśmy. Możemy o sobie powiedzieć – jestem lekarzem, jestem cenionym fotografem, jestem przedsiębiorcą. A wszyscy aktywiści LGBT o których w życiu słyszałem, bez aktywizmu są… NIKIM. Dosłownie nikim. Ani dobrej pracy, ani stałego, stabilnego związku, jak ma studia to są „gównostudia”, z zainteresowań oglądanie pornoli i przygodny seks. Ci ludzie są życiowymi przegrywami. Niestety, przegrywami które w obecnej sytuacji politycznej mogą liczyć na mocne wsparcie ze strony pewnych środowisk i grup nacisku, którym na rękę jest istnienie takich destruktywnych osobników. Naprawdę trzeba by stworzyć jakieś stowarzyszenie „normalnych” gejów. Nie żadne LGBTQQWERYXX+1500100900, tylko stowarzyszenie normalnych gejów i może lesbijek, i na tym KONIEC. Cała reszta won, niech reprezentuje sama siebie. Smutny paradoks polega tu na tym, że my, geje którzy nie mają trocin pod deklem, mamy swoje życia, swoje zajęcia i pasje, więc nie mamy czasu na taki aktywizm. Robi się taki mały paragraf 22, gdzie jedno trochę się wyklucza z drugim.

    LGBT Polska.com · 9 września 2019 o 18:47

    Zgadzam się ze wszystkim, poza „geje nigdy nie spotykamy się z tą straszną homofobią? ” Ona jest i najczęściej dotyka osób, które nic nie robią poza tym, że są homoseksualne. Dzieci wyrzucane z domu za to, że są gejami i lesbijkami to fakt i tego nie można lekceważyć. Ataki Kościoła i władzy także wynikają z polityki, natomiast co do reszty pełna zgoda. Swietnie ujęte. Dlatego na marsze nie chodzi pół miliona, milion, tylko kilka w porywach kilkanaście tysięcy na 2 miliony społeczności. Ludzie nie chcą nadstawiać karku dla JP. Społeczność jest podzielona i szambo jakie się wylało na nas na grupach LGBT za ten tekst, jest dowodem na to, że podział jest straszny. A miejsce powstało. Zapraszamy na naszą stronę na fb i do grupy na fb LGBT Polska.com , wszystko będzie się rozwijało. Będą różne opinie, ciekawe teksty, nie będzie chorych i szkodzących skrajności.

      Pepe, homoseksualny żabeł · 10 września 2019 o 15:37

      Ok, może i jestem trochę nieobiektywny, może miałem w życiu szczęście. Dramatu wyrzucanego z domu 15-latka nigdy nie przeżyłem. Ale jak napisałeś, obwoźne tęczowe cyrki na ulicach na 100% takim nastolatkom nie pomogą.

    Faza · 11 września 2019 o 09:05

    Co z osobami biseksualnymi wg Cb?

    Karolina · 19 września 2019 o 15:09

    Przykro mi to czytać. Ile pogardy dla innych zawarł Pan w tym komentarzu😢

    Karolina · 19 września 2019 o 16:13

    Mam nadzieję, że tym razem mój komentarz nie zniknie.
    W poprzednim, usuniętym, napisałam, że przykro mi jak czytam co Pan napisał. To nie złośliwość przez Pana przemawia, lecz pogarda.

Neti · 9 września 2019 o 20:51

Bardzo dobry i mądry tekst. Jestem transpłciową kobiet i zgadzam się w 100% z tym co jest napisane. Nie powinno się walczyć – dosłownie bo to do niczego nie doprowadzi. To tak jakby na siłę komuś kazać coś robić . Na siłę nigdy nie odniesie to dobrego skutku. Nie chodzę na parady ponieważ nie chcę być kojarzona z takim przekazem. Poza tym „Z” powyżej napisała wszystko to co bym chciała dodać.

crash · 10 września 2019 o 05:21

Mateusz Bożydar Marzoch z Młodzieży Wszechpolskiej, w wywiadzie dla „Tygodnika Powszechnego: „Demokracja, w której rzeczywistym odnośnikiem jest naród i wola narodu, a nie poddawanie się, uginanie kolan przed wszelakimi mniejszościami. Macie żyć tak, jak my żyjemy”. ( tu artykuł: https://www.tygodnikpowszechny.pl/macie-zyc-tak-jak-my-zyjemy-35214?page=1#comment-10271 ).

Tekst o wojnie w środowisku LGBT napisał właśnie taki gejowski Marzoch, który ma pretensje o wszystko, a ludzi prześladowanych namawia, żeby żyli, jak chcą „tamci”. On nie rozumie, że tak właśnie jest cały czas. Ludzie z LGBT żyją tak, jak chcą ich prześladowcy, ale wreszcie chcą żeby było inaczej i nie chcą już nadstawiać do bicia kolejnego policzka. Obarczanie aktywistów ryzykujących publicznie swoim życiem, pracą i istnieniem za samobójstwa młodzieży LGBT jest podłością i rodzi podejrzenie, że artykuł jest częścią obecnej nagonki na środowisko LGBT i został napisany na zamówienie obecnej władzy lub kościoła, który jest częścią tej władzy. Jeżeli autor artykułu ma czelność stawiać takie tezy, to niech wyjdzie z cienia, stanie w pełnym świetle i walczy o prawa LGBT „z klasą”, jak napisał. Jestem jednak pewny, że do tego nie dojdzie. Bo lepiej krytykować tych, którzy działają i się narażają, niż samemu działać.

    LGBT Polska.com · 10 września 2019 o 15:48

    A co stawiasz w ramach tego „jestem pewny”? Bo mamy propozycję…Ty coś postaw na szali. Na przykład, że jeżeli się mylisz co do autora, jego działalności, zamówienia artykułu przez władzę, to spotkamy się, weźmiemy kamerę i przed kamerą przeprosisz publicznie z twarzą, imieniem i nazwiskiem. My to opublikujemy w różnych miejscach. Jesteś gotów podjąć takie wyzwanie? Jeżeli tak, poprosimy o kontakt w wiadomości prywatnej do Ciebie. Dowiesz się kto jest autorem. Zaryzykujesz?

    Michnik · 16 września 2019 o 19:17

    Aktywiści narażają życie? Oni robią kariery dzięki temu. To często jedyne ich osiągnięcie życiowe – przemoc pod płaszczykiem walki o tolerancję. Właśnie dlatego w stanach od kilku lat tolerancja wobec LGBT spada wśród młodych ludzi. To reakcja.
    Trafną historię opisał w komentarzach Pepe, homoseksualny żabeł – aby zmienić mentalność społeczeństwa, należy wykazać się faktycznymi osiągnięciami i współpracować z nim, a nie na nie pluć.

Karolina · 20 września 2019 o 08:50

Aha, czyli jednak usuwacie niewygodne komentarze…

    LGBT Polska.com · 23 września 2019 o 20:28

    Żaden nie zniknął, jak Pani widzi. Wystarczy odświeżyć przeglądarkę, wyczyścić ciasteczka i nagle problem się rozwiąże. Wtedy nie trzeba będzie nikogo oskarżać za rzeczy, których nie zrobił.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *